Duch dwunastolatka koło Góry Zelejowej
Parę lat temu przejeżdżałem przez Chęciny. Było dobrze po północy, wracałem z Warszawy. Koło Góry Zelejowej stanęło mi auto. Światło dziwnie mrugało, a radio przestało grać. Wysiadłem sprawdzić, co się stało, ale w ciemnościach niewiele mogłem zobaczyć. Na poboczu zauważyłem dwunastoletniego chłopca przyglądającego mi się. „Pomożesz mi?” zapytałem, lecz chłopiec nic nie odpowiedział. Powtórzyłem mą prośbę jeszcze dwa razy, ale chłopiec nic nie odpowiedział, tylko się przyglądał. Zirytowałem się milczeniem chłopca. I nagle zniknął, a auto zaczęło działać. Szybko pojechałem do domu. Parę dni później od miejscowego jasnowidza, Jana Kraski dowiedziałem się, że był to duch chłopca, którego wkoło Góry Zelejowej potrącił samochód. Później jeszcze dwa razy spotkałem ducha tego chłopca.
